Siedziałem sam w pokoju hotelowym. Cieszyłem się że odwołali nam to siedzenie w pułku szkoleniowym i użeranie się z żółtodziobami. Mogli nas jednak zostawić w domu a nie pakować do jakiegoś hotelu. Wiedzą przecież że nienawidzę siedzieć w takich miejscach. Anna wyszła pół godziny wcześniej do dowództwa. Dzień był upalny. Hannibal, Alex i Danny lenili się na kanapie. Postanowiłem wziąć prysznic. Nie minęło kilka minut kiedy ktoś otworzył drzwi.
- Clint gdzie jesteś?- Usłyszałem głos Anny.
- Biorę prysznic zaraz wyjdę.- Odparłem. Po kilku minutach siedzieliśmy na kanapie w "salonie".
- To co mamy? Misja czy front?
<Anna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz