- Masz niezwykłą rodzinę.- Stwierdziłem. Anna uśmiechnęła się.
- Twoja na pewno też taka była.- Powiedziała. Uśmiechnąłem się smutno. Po kilku minutach byliśmy w willi. Wyskoczyłem z samochodu.
- Anno zostaw go na dworze. Umyję go.- Powiedziałem. Poszedłem do pokoju i przebrałem się. Rozejrzałem się po korytarzu czy nikt nie idzie i wyciągnąłem bukiet róż które kupiłem rano. Napisałem liścik i włożyłem go w bukiet i zaniosłem do pokoju Anny. Wybiegłem z domu i odkręciłem kran. Wąż okazał się jednak być dziurawy. Zdjąłem T-shirt i zawiązałem na wężu robiąc prowizoryczną izolację.
- Wyjrzyj przez okno. Wyjrzyj przez okno.- Mruczałem pod nosem.
<Anna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz