Anna stała przed lustrem i przeglądała się w nim. Podszedłem do niej objąłem ją w talii.
- Ale to potem teraz poćwiczymy.- Powiedziałem a Hannibal włączył muzykę. Kilka minut potem razem z Anną wirowaliśmy w tańcu. Po jakimś czasie miałem już dość. Zmęczony usiadłem na kanapie.
- Clint masz fatalną kondycję. Popracujemy nad tym.- Powiedziała Anna.
- Jasne że tak ale moja kondycja nie jest fatalna bo mamy dwudziestą drugą a zaczęliśmy ćwiczyć o czternastej.
- No dobra to trzeba iść spać. Idź pod prysznic.- Powiedziała. Szybko wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. Biały Kieł nie czekając na zaproszenie również wskoczył do łóżka. Po chwili przyszła też Anna.
- To dobranoc do jutra.- Powiedziałem.
<Anna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz