- Hej!- Mruknąłem i spróbowałem zepchnąć psa z łóżka na co on tylko warknął.
- Swojego męża też tak będziesz traktować?- Zapytałem śmiejąc się.
- Nie śpieszy mi się do małżeństwa. Wystarczy mi że mam Ciebie na głowie. Dobranoc.- Powiedziała i odwróciła się do mnie i psa plecami. Rano obudziłem się koło godziny dziewiątej. Biały Kieł leżał z głową opartą na moim brzuchu.
- A ty co robisz urwisie? No dobra wynocha z łóżka.- Powiedziałem. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do salonu. Czekała tam na mnie jeszcze gorąca kawa.
- Anno jesteś tu?
<Anna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz