piątek, 24 lipca 2015

Od Anny Cd Clint

- Idę nas zameldować.- Powiedziałam. Weszłam do holu hotelu. Podeszłam do recepcji.
- Dzień dobry. Mam rezerwacje w tym hotelu.
-Na jakie nazwisko?
- Grigorij i Walerija Fiodorow.
- Ach tak. Państwo Fiodorow. Oczywiście jest zarezerwowany apartament małżeński. W rezerwacji uwzględniono również sześć psów. A pan Grigorij nie przyjechał?
- Nie mój mąż jest na zewnątrz.- Odparłam. Clint wszedł po chwili siłując się z psami.
- Spokój!- Warknął po amerykańsku.
- Czemu pani mąż posługuje się językiem zachodu?
- Te psy sprowadziliśmy stamtąd jeszcze przed wojną. Rozumieją tylko ten język.- Powiedziałam. Recepcjonistka podała mi klucz.
- Grigorij chodź!- Powiedziałam. Mężczyzna i boy hotelowy poszli za mną. Otworzyłam drzwi do pokoju znajdującego się na ostatnim piętrze. Clint spuścił psy i zabrał bagaże. Za zamkniętymi drzwiami odetchnęłam z ulgą.
- Clint co ty wyrabiasz?! Panuj nad sobą. Wiesz co mogło się stać przez to że odezwałeś się po amerykańsku? Masz szczęście że miałam dobrą wymówkę. Psy rozumieją tylko ten język bo zostały wprowadzone z zachodu.
<Clint?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz