- Dobra.- Mruknąłem. Anna uśmiechnęła się i rzuciła mi jakieś pudełko.
- Co to?
- Farba do włosów. Musisz zmienić kolor.- Powiedziała.
- Po co? Mam kapelusz.
- Clint nie zachowuj się jak dziecko.- Mruknęła Anna i rzuciła we mnie ręcznikiem.
- Kieł...- Mruknęła a pies wskoczył na kanapę od tyłu i usiadł obok mnie warcząc. Zaczął kłapać zębami.
- Dobra spokój już idę.- Powiedziałem i w kilku ruchach znalazłem się w łazience. Po jakimś czasie wyszedłem stamtąd z kruczoczarnymi włosami.
- Jeszcze tylko soczewki i broda i jesteś gotowy.
- O nie! Nie ma mowy!- Niemal krzyknąłem.
<Anna?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz