- Dobranoc.- Odparłam i położyłam się. Clint kilka minut potem już chrapał. Biały Kieł położył gu głowę na piersi. Pies bardzo go lubił. Następnego dnia wstałam jeszcze przed Clintem. Zamówiłam śniadanie i poszłam wziąć prysznic. Godzinę po mnie obudził się Clint. Wyciągnęłam walizki z bronią spod kanapy, z szafy i spod łóżka. Zaczęłam polerować noże i sprawdzać broń palną oraz amunicję. Clint dołączył do mnie zaraz po zjedzeniu śniadania.
- To dzisiaj pan minister kopnie w kalendarz.- Zaśmiał się Clint.
- Tak ale wcześniej trzeba będzie go przesłuchać. Ja wyciągnę z niego większość informacji ale ty potem musisz wyciągnąć resztę.
<Clint?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz