czwartek, 30 lipca 2015

Od Anny Cd Clint

Weszłam do pokoju i od razu rzucił mi się w oczy bukiet róż leżący na łóżku. Podeszłam do łóżka i wzięłam go do ręki. Wypadła z niego kartka.
- Umówisz się ze mną na kolacje? Clint PS. Jeśli tak wyjrzyj przez okno.- Przeczytałam. Uśmiechnęłam się i otworzyłam okno. Clint jak zapowiedział mył samochód. Jego T-shirt robił za izolację do węża ogrodowego. Włożyłam kwiaty do wazonu i wyszłam z domu. Clint pogwizdywał sobie wesoło. Podeszłam do niego, wzięłam wiadro i oblałam go.
- Anno!- Krzyknął.
- Clint przestań. Wiesz że tylko żartowałam.- Zaśmiałam się.
<Clint?>

środa, 29 lipca 2015

Od Clinta Cd Anna

- Masz niezwykłą rodzinę.- Stwierdziłem. Anna uśmiechnęła się.
- Twoja na pewno też taka była.- Powiedziała. Uśmiechnąłem się smutno. Po kilku minutach byliśmy w willi. Wyskoczyłem z samochodu.
- Anno zostaw go na dworze. Umyję go.- Powiedziałem. Poszedłem do pokoju i przebrałem się. Rozejrzałem się po korytarzu czy nikt nie idzie i wyciągnąłem bukiet róż które kupiłem rano. Napisałem liścik i włożyłem go w bukiet i zaniosłem do pokoju Anny. Wybiegłem z domu i odkręciłem kran. Wąż okazał się jednak być dziurawy. Zdjąłem T-shirt i zawiązałem na wężu robiąc prowizoryczną izolację. 
- Wyjrzyj przez okno. Wyjrzyj przez okno.- Mruczałem pod nosem.
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

Wyszłam z samochodu i podeszłam do drzwi. Zastukałam a po chwili w wejściu pojawił się starszy mężczyzna.
- Witaj Dick! Przyprowadziłam Ci klienta.- Powiedziała radośnie.
- Czy mnie moje stare oczy nie mylą? Toż to córka mojego bratanka Anna!- Wykrzyknął Dick. Wziął mnie za rękę i wciągnął do domu.
- Anno kto to jest?- Zapytał Clint.
- Mój stryjeczny dziadek. Za to że szyje garnitury i buty  dla armii dorobił się pozwolenia na przyjmowanie serum. Na wygląd mu to  nie pomoże ale przedłuży życie.- Powiedziałam. Clint wszedł za nami do domu.
- To jaką masz sprawę Anno?
- Chciałabym zamówić dla kolegi garnitur.- Powiedziałam.
- Jasne i buty w zestawie. Załatwione. Tylko wezmę miarę.- Odparł starzec i pociągnął Clinta za sobą. Zdjął miarę i wrócił do stołu.
- Będzie gotowy w przyszłym tygodniu.
- Dzięki.- Powiedziałam i wstałam. Clint również zrobił to samo. Pożegnaliśmy się z Dickiem i wyszliśmy.
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

Uśmiechnąłem się.
- To dobry pomysł. Przebiorę się tylko i możemy iść.- Powiedziałem. Anna uśmiechnęła się i wyszła. Przebrałem się i również wyszedłem.
- To gdzie jedziemy kupić ten garnitur?- zapytałem.
- Zobaczysz. Moja rodzina ma u tego krawca zniżkę.- Powiedziała i wsiadła na fotel kierowcy. Ja zająłem miejsce obok. Po kilku minutach zatrzymaliśmy się przed jakimś domem.
<Anno?>

poniedziałek, 27 lipca 2015

Od Anny Cd Clint

- Clint gdzie jesteś?- Zawołałam
- U siebie.- Odparł. Poszłam więc do mnie pokoju który zajmował.
- Cześć. Mamy zaproszenie na kolacje do dowództwa. W bazie już gadają o naszym mistrzowskim pozbyciu się pana ministra i jego domu. Chcą o tym pogadać.- Powiedziałam.
- To dobrze ale nie mam garnituru. Sąsiad zalał mi wszystkie rzeczy jak sama wiesz.- Mruknął. Uśmiechnęłam się do niego i usiadłam obok na łóżku.
- Kupimy Ci coś.- Powiedziałam.
<Clint?>

Nieobecność

Ogłaszam iż Keyla będzie w tym tygodniu nieobecna z powodu wyjazdu do Austrii.

Od Clinta

Siedziałem w willi sam. Postanowiłem zająć się sprawą remontu mojego domu. Wyciągnąłem telefon i wybrałem numer firmy remontowej.
- Dzień dobry! Z tej strony Clint Barton dzwonię w sprawie remontu mojego domu. Czy mógłbym wynająć ekipę remontową?
- Oczywiście. Jak duża powierzchnia domu została zniszczona, jak duży jest dom i w czego wyniku został zniszczony dom.
- Dom liczy 450 metrów kwadratowych z piwnicami. Jest całkiem zniszczony. Zniszczenia powstały w wyniku zalania wodą przez mojego sąsiada.
- Czy w wyniku zalania zniszczony został sprzęt domowy?
- Tak.
- Koszt naprawy i przywrócenia domu do stanu przed zalewowego będzie drogie. Dowie się pan ile gdy przyjedzie ekipa.
- Dziękuję dowodzenia.- Powiedziałem i rozłączyłem się. Po chwili w willi pojawiła się Anna.
<Anno?>

Od Anny CD Ethan

Ethan odwiózł mnie do domu.
- Et dzięki za miły wieczór.- Powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.  Weszłam do domu. Spojrzałam na zegarek. Była dwudziesta druga.
- A gdzie to się bywało młoda damo?- Powitali mnie rodzice.
- Mamo, tato sprzymierzyliście się z Clintem?- Zapytałam zdenerwowana. Ojciec spojrzał na mnie tym swoim wzrokiem którego tak nie lubiłam.
- Byłam z Ethanem na kolacji. To mój kolega z pracy.- Powiedziałam. Rodzice dali już spokój.Poszłam do siebie. Następnego dnia podczas porannego biegania zauważyłam Ethana.
- Cześć Et!- Krzyknęłam do niego.
<Ethan?>

Od Ethana Cd Anna

- Witaj Anno.- Powiedziałem.
- To gdzie idziemy.- Zapytała.
- Do pewnej restauracji włoskiej.- Odparłem. Po 10 minutach dotarliśmy na miejsce. Zamówiliśmy potrawy i rozmawialiśmy o różnych rzeczach.  Po kolacji poszliśmy jeszcze na spacer.
<Anna?>
(Weny brak)

niedziela, 26 lipca 2015

Od Anny Cd Ethan

- Dobra Et.- Powiedziałam. Ethan uśmiechnął się.
- To do jutra. Przyjadę po Ciebie.- Powiedział i wrócił do siebie. Po chwili Clint wyszedł z biura klnąc.
-  Clint co jest?
- Zalali mi dom! Przez te kilka dni po prostu ktoś zalał mi dom. Psy zwiały do Ciebie ale wszystko w domu jest nie do zamieszkania.- Powiedział.
- Dobra spokojnie zamieszkasz u mnie. Mamy kilka wolnych pokoi.- Powiedziałam spokojnie.
- Anno jesteś aniołem.- Powiedział.  Uśmiechnęłam się. Pojechaliśmy do mojej willi. Następnego dnia pomagałam Clintowi zrobić coś z jego domem. Właściwie to nadawał się do remontu.
- Dobra wpuszczę tu ekipę remontową- Mruknął Clint. Wrośliśmy do willi. Zaczęłam przygotowywać się na kolację z Ethanem.
- Anno dokąd się wybierasz.- Zapytał Clint.
- Idę na kolację z Ethanem.- Odparłam i wróciłam do przygotowywania się. Koło osiemnastej Ethan podjechał pod dom.
- Cześć Et.- Powitałam go.
<Ethan?>

Od Ethana

Siedziałem przy biurku i sprawdzałem dane. Od jutra miałem urlop. Tak samo jak Anna i Clint. Ledwo o nich pomyślałem a Clint stał już koło mnie a Anna wchodziła właśnie do biura.
- Cześć Et. Chciałbym zapytać czy wiedziałeś o cywilu na terenie zajętym przez Wschodniowców?- Zapytał.
- Oczywiście że nie.- Odparłem zmieszany. Clint złapał mnie za kołnierz.
- Clint puść Ethana.- Usłyszałem głos za plecami Clinta.
- Anna...- Jęknąłem. Clint opuścił mnie na ziemię.
- Dzięki Anno.- Powiedziałem.
- Nie ma za co Et. Clint załatw formalności.- Powiedziała i poszła w stronę wyjścia. Wstałem z fotela na tyle szybko na ile pozwalała mi kulawa noga i podszedłem do Anny.
- Anno umówiłabyś się ze mną jutro na kolację?
<Anna?>

Zakończenie misji "Bal"

Clint i Anna pomyślnie wykonali misję. Otrzymują więc urlop o długości 10 dni i wynagrodzenie + 3 tysiące do  najbliższej wypłaty.

Od Anny Cd Clint

- Wiemy już wszystko więc teraz możemy przejść do drugiej części zadania czyli sprzątnięcia Iwana.- Powiedziałam.
- Dobra róbcie co musicie ale zanim mnie zabijecie chciałbym wiedzieć z czyjej ręki zginę.- Powiedział Rosjanin. Spojrzeliśmy na siebie z Clintem.
- No dobra. Jestem Anna Smith generał w pułku alpha zachodniej armii a to jest Clint Barton również generał w  tym samym pułku. Zadowolony?- Powiedziałam. Rosjanin skinął głową.  Clint podszedł do niego i z całej siły uderzył Moryska pięścią w twarz.
- Mówiłem że dostanie w twarz.- Mruknął.
- Dobra. Bierz pistolet i kończ z nim.- Powiedziałam. Clint szybko się uwinął. Po chwili wyszliśmy z budynku.
- Podłożyłeś ładunki?
- Tak. Jest tego tyle że nie będzie co zbierać z domu. Rozszczelniłem też nieco rury gazowe. Sieć nie wybuchnie ale jako przyczynę wybuchu zweryfikują jako wybuch gazu.- Powiedział. Kiwnęłam głową. Po kilku  minutach dotarliśmy do hotelu. Gdy byliśmy w pokoju Clint nacisnął guzik uruchamiając tym samym zapalnik. Dom ministra wyleciał w powietrze.
- Pakujemy się. jutro wyjeżdżamy.- Powiedziałam. Następnego dnia już wieczorem byliśmy bazie. Zdaliśmy informację o pomyślnym zakończeniu misji i wróciliśmy do Kalifornii.

Od Anny Cd Keyla

- Nie potrzebuję dużego zarobku. Byle tylko starczyło na kilka opłat. Tysiąc miesięcznie wystarczy.- Powiedziałam.
- Zgoda.- Odparła dziewczyna.
- Dobra Anno musimy jeszcze wpaść do dowództwa aby zameldować wykonanie misji a poza tym Ethan musi dostać ochrzan.
- Dobra dobra. Keylo ty też mogłabyś z nami jechać. Poinformujemy dowództwo o tym że dowodzisz pułkiem betha.
<Keyla?>

Od Keyli C.D. Anna

-Jasne prowadź-powiedziałam i pojechałam za Anną.
Po jakiejś pół godzinnej jeździe byliśmy na plaży. Było tam kilka domów, a Anna pokazała mi tan, który miała do wynajęcia. Był to fajny dom z garażem.
-I co sądzisz?-zapytała Anna.
-Całkiem fajnie, a ile chcesz za wynajem?-zapytałam.

Anna?

Od Anny Cd Keyla

- Jeśli chcesz mieć mieszkanie w Kalifornii to mogę Ci w tym pomóc. - Powiedziałam.
- W jaki sposób?
- Mam do wynajęcia spory domek nad morzem.- Powiedziałam.
- Dobrze świetny pomysł.- Odparła a po chwili usłyszałam chrząknięcie.
- Anno cywil cywilem ale misje mamy. Musimy wykończyć jeszcze 50 wojskowych.
- Dobra Clint już. Keylo zaczekaj tutaj wrócimy za dwie godziny.- Powiedziałam. Razem z Clintem szybko wykończyliśmy tą resztę wojskowych i wróciliśmy do Keyli.
- To możemy jechać.
<Keyla?>

sobota, 25 lipca 2015

Od Keyli C.D. Anna

Po jakimś czasie byliśmy na bezpiecznym terenie, Anna pomogła mi z raną.
-Dzięki za pomoc-powiedziałam.
-Nie ma sprawy, ale gdzie cię tak urządzili, kula była dość głęboko.
-A uciekałam przed wojskami Wschodu stali z karabinami drodze, zestrzeliłam ich tam z 6, trójka uciekła a przywódca tego małego oddziału strzelił mi w ramię z mocniejszego sprzętu.
-No całkiem nieźle strzelasz-powiedziała Anna.
-Dzięki, ty też.
-Skąd się tego nauczyłaś?
-A powiedzmy, że jak miałam 15 lat trochę narozrabiałam i byłam w wojsku, ale całkiem mi się spodobało strzelanie z różnych broni, a co później było na pewno cię nie interesuje-powiedziałam.
-Ok, to jak sądzę kwalifikujesz się do pułku betha?
-Tak najlepiej by było.
-W porządku możesz dołączyć-powiedziała Anna.
-Dzięki muszę sobie tu tylko załatwić mieszkanie-powiedziałam i wsiadłam do samochodu.
Anna?

Od Clinta Cd Anna

- Zrobił Ci coś?- Zapytałem. Anna pokręciła głową. Wziąłem kubek wody i oblałem twarz ministra.
- No dobra panie Iwan. Powie mi pan to czego nie chciał pan powiedzieć mojej koleżance?
- Co Ci mogę powiedzieć? Tylko to że jakby nie walnęła mnie w głowę tobyś zastał ją leżącą pode mną.- Fuknął Rosjanin. Rzuciłem się w jego stronę z pięściami.
- Clint spokój.- Powiedziała Anna.
- Dobra przepraszam. Ale dostanie po twarzy.- Warknąłem.
- Dobra ale to potem.- Odparła. Wróciłem do przesłuchania.
- No dobra Iwan. Radzę Ci powiedzieć wszystko co wiesz albo umrzesz powolną i bolesną śmiercią.
- A co jeśli zacznę mówić?
- Wtedy też umrzesz ale szybko i bezboleśnie.
- Nic nie powiem..- Mruknął.
- Anno wyciąg nóż.- Poprosiłem.   Anna wyciągnęła nóż. Włożyłem go do kominka. Po chwili wyciągnąłem i  przełożyłem do skóry Iwana. Po chwili wyciąłem kawałek mięsa. 
- Anno przynieś sól.- Powiedziałem. Anna przyniosła  sól a ja sypnąłem ją na ranę delikwenta.
- Będziesz gadał?
- Jasne, jasne.- Odparł Rosjanin i wygadał wszystko jak na tacy.
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

Wróciłam do pokoju. Spróbowałam wyciągnąć z Iwana coś jeszcze ale nie było to możliwe.
- Iwan nie powiesz mi nic więcej?
- Wybacz Anno ale nie mogę już i tak powiedziałem za dużo.- Jęknął. Przewróciłam oczami. No dobra koniec tego. Nic z niego nie wyciągnę. Clint będzie miał swoje pięć minut. Po chwili jednak pan minister zaczął się do mnie dobierać. Wzięłam z szafki telefon stacjonarny i walnęłam go w głowę.
- Clint pan minister leży.- Zawołałam.
< Clint?>

Od Clinta Cd Anna

Anna streściła mi krótko co już wie.
- Spróbuj dowiedzieć się wszystkiego a w razie czego daj jakiś znak.- Powiedziałem. Podszedłem do niej i pocałowałem ją.
- Powodzenia.- Powiedziałem. Anna miała już wyjść z łazienki ale zatrzymałem ją.
- Jeśli on Ci coś zrobi nie przeżyje nawet minuty.- Powiedziałem.
- Oj daj spokój Clint. Nie raz już robiliśmy takie rzeczy.- Powiedziała i wyszła.
- Owszem ale wtedy jeszcze nie kochałem Cię tak jak teraz.- Mruknąłem pod nosem.
<Anna?>
( Jeszcze 3 opa)

Od Anny Cd Clint

Weszłam do budynku. Kamerdyner wprowadził mnie do sali balowej. Po kilku minutach odnalazłam wzrokiem mój cel. Pan minister też mnie zauważył. Kilka minut potem już próbował zrobić ze mną to samo co z każdą inną. Facet nie był stary miał najwyżej 30 lat.  Przez godzinę rozmowy dowiedziałam się niemal wszystkiego co było mi potrzebne.
- Czy panna Iwanowa chciałaby może obejrzeć moje mieszkanie?- Zapytał. Niezauważalnie odetchnęłam z ulgą. Myślałam że jednak mi się nie uda.
- Ależ oczywiście panie Iwanie.- Powiedziałam. Mężczyzna wziął mnie za rękę i poprowadził do swojego mieszkania. Kiedy znaleźliśmy się w mieszkaniu zaczęłam udawać że coś wpadło mi do oka.
- Czy mogłabym skorzystać z łazienki? Coś chyba wpadło mi do oka.- Powiedziałam.
- Ależ oczywiście Anno.- Powiedział mężczyzna. Uśmiechnęłam się do niego i weszłam do łazienki którą zamknęłam od środka. Otworzyłam okno i wyjrzałam przez nie.
- Clint jesteś tam?-Zapytałam stukając w mini radiostację.
- Jestem. Odsuń się od okna.- Powiedział. Odsunęłam się od okna a chwilę potem Clint był już w łazience.
<Clint?>
(Kończymy z tym ministrem)

Od Anny Cd Keyla

- Mogłabym zapytać o to samo.- Odparłam.
- Jeśli ty powiesz kim jesteś zrobię to samo.
- Jestem Anna Smith, generał pułku Alpha w zachodniej armii.
- Keyla Wolf nie należę do żadnej armii jeśli o to chcesz spytać. Jesteś z tamtymi?
- Nie. Tamci to żołnierze wschodni. Moim zadaniem jest ich likwidacja.- Odparłam. Podeszłam do dziewczyny i obejrzałam jej ranę. Zawiązałam jej opaskę uciskową.
- Na razie musi wystarczyć. Umiesz strzelać?
- Jasne.- Odparła.
- To dobrze. Pomożesz w likwidacji tamtych?
- Jasne.
- Dobra chodźmy bliżej twojego samochodu.- Powiedziałam i obie podbiegłyśmy do samochodu.
Nagle otoczyli nas żołnierze wschodni.
- Masz jakiś plan?- Zapytała Keyla.
- Ja zawsze mam plan.- Odparłam.
- Clint gdzie jesteś?- Mruknęłam.
- Na trzy strzelamy.- Powiedziałam. Keyla skinęła głową. Po chwili cały oddział leżał trupem. Po kilku minutach otoczyli nas kolejni wojownicy.
- Nie damy wszystkim rady.- Powiedziała Keyla.
- Spokojnie. Kiedy powiem już wsiądziesz do samochodu i odjedziesz. Jeśli zobaczysz czarnego forda mustanga to jedź za nim.- Powiedziałam.Żołnierze zaczęli coraz bardziej nas otaczać.
- Już!- Krzyknęłam i zaczęłam strzelać do wroga. Nagle zza wzniesienia wyjechał Clint i potrącił kilkunastu.
- Tęskniłaś?- zapytał śmiejąc się.
- Przestań gadać  tylko jedź za żółtym chevroletem camaro.- Warknęłam.
- Po co? Mamy jeszcze zlikwidować pięćdziesięciu wschodnich.
- Mamy cywila!- Krzyknęłam partnerowi do ucha.
- Cywil? Czyli Ethan nie sprawdził wszystkiego dokładnie.
- Nie wiem. Jedź już!- Powiedziałam i przeładowałam broń. Po kilkunastu minutach dogoniliśmy Keylę i poprowadziliśmy ją na bezpieczny teren.
<Keyla?>

Od Clinta Cd Anna

- Jasne.-Odparłem i zabrałem się do czyszczenia broni.  Koło godziny piętnastej  Anna zaczęła się przygotowywać do balu.
- A ty co robisz?- Zapytałem gdy zauważyłem że pod suknią ukrywa noże i broń.
- Ty za mnie tego nie weźmiesz.- Odparła. Kilka godzin potem odstawiłem ją pod dom ministra.
- Nie daj się zabić.- Mruknąłem na pożegnanie.
- I na wzajem.
<Anna?>

Od Keyli

Jak zwykle siedziałam kombinując przy samochodzie, kiedy podszedł do mnie Marley.
-No co jest mały?-zapytałam głaszcząc go.
Marley chwycił mnie zębami za spodnie i pociągnął za sobą. Już wiedziałam, że zaprowadzi mnie do czegoś ciekawego. Szłam za Marley'em i po chwili stanęliśmy przed krzakami. Wyjrzałam ostrożnie zza nich i w oddali zobaczyłam obóz wojsk z zachodu.
-O nie, musimy się z tąd zmywać, choć-szepnęłam do psa i ostrożnie zaczęłam się oddalać. Po jakimś czasie zobaczyłam dwóch kolesi należących do wojska były to najwidoczniej żółtodzioby bo byli młodzi i troche niezdarni. Schowałam się za drzewem. Marley'owi kazałam się położyć i czekałam aż wojskowi pójdą jednak oni stali tak już 10 minut.
-No bez żartów-pomyślałam i postanowiłam ich wyrolować wzięłam dwa kamienie i rzuciłam dokładnie za nich. Mężczyźni poszli to sprawdzić, a ja i mój pies poszliśmy szybko do naszego domu. Był to niewielki dom na opuszczonym ranczu.
-Nie ma czasu trzeba się zbierać, za dużo ich żeby walczyć-pomyślałam i zaczęłam zbierać najpotrzebniejsze rzeczy. Zabrałam jedzenie, broń, ubrania, a Marley zgarnął swoją piłkę. Spakowałam wszystko do auta i nalałam benzyny do pełna. Po kilku minutach już odjechaliśmy. Jechałam szybko jednak w oddali zauważyłam kilka terenówek.
-No super-uderzyłam w kierownicę.
Postanowiłam przejechać objazdem jednak on też był zamknięty przez wojskowych.
-Dobra, ryzyk fizyk-pojechałam prostą drogą i dodałam gazu.
Przejechałam jak błyskawica obok terenówek no i oczywiście dwie z nich zaczęły mnie gonić trzy pozostałe pojechały najwyraźniej do obozu.
-Stój!-krzyknął jeden przez głośnik w samochodzie.
Może powinnam to przemyśleć? Nie raczej nie i otworzyłam schowek w samochodzie znajdujący się po stronie pasażera gdzie znajdowało się kilka przycisków, nacisnęłam największy z nich, który był odpowiedzialny za przyśpieszenie i samochód rozpędził się do prędkości 300km/h. Terenówki żołnierzy nie dały rady nawet się zbliżyć i postanowiły przerwać pościg. Jechałam zadowolona, jednak chwilę później znowu pojawiły się dwa wozy przy których stało około 10 woskowych. Stali z karabinami celując we mnie. Na szczęście miałam kilka tajnych broni, przykładowo autopilota, który przez dokładnie 60 sekund prowadził samochód prosto. Nacisnęłam przycisk i wyciągnęłam mojego ak 47, którego "pożyczyłam" kiedyś od jednego z żołnierzy. Odsunęłam szybę i zestrzeliłam trzech z nich ale, jeden z nich wyciągnął coś mocniejszego i strzelił mi w ramię. Szybko go zestrzeliłam i rzuciłam bombe dymną własnej produkcji, która na szczęście zadziałała i szybko zniknęłam z pola widzenia. Pare kilometrów dalej zatrzymałam się na opuszczonej stacji i chciałam zatankować i zabandażować ranę. Po chwili Marley zaczął ostro szczekać, poszłam sprawdzić co to i zobaczyłam kobietę.
-Kim jesteś?-zapytałam trzymając na ranie kawałek bandażu.
Anna?

Od Anny Cd Clint

- Dobranoc.- Odparłam i położyłam się. Clint kilka minut potem już chrapał. Biały Kieł położył gu głowę na piersi. Pies bardzo go lubił. Następnego dnia wstałam jeszcze przed Clintem. Zamówiłam śniadanie i poszłam wziąć prysznic. Godzinę po mnie obudził się Clint. Wyciągnęłam walizki z bronią spod kanapy, z szafy i spod łóżka. Zaczęłam polerować noże i sprawdzać broń palną oraz amunicję. Clint dołączył do mnie zaraz po zjedzeniu śniadania.
- To dzisiaj pan minister kopnie w kalendarz.- Zaśmiał się Clint.
- Tak ale wcześniej trzeba będzie go przesłuchać. Ja wyciągnę z niego większość informacji ale ty potem musisz wyciągnąć resztę.
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

Anna stała przed lustrem i przeglądała się w nim. Podszedłem do niej objąłem ją  w talii.
- Ale to potem teraz poćwiczymy.- Powiedziałem a Hannibal włączył muzykę. Kilka minut potem razem z Anną wirowaliśmy w tańcu. Po jakimś czasie miałem już dość. Zmęczony usiadłem na kanapie.
 - Clint masz fatalną kondycję. Popracujemy nad tym.- Powiedziała Anna.
- Jasne że tak ale moja kondycja nie jest fatalna bo mamy dwudziestą drugą a zaczęliśmy ćwiczyć o czternastej.
- No dobra to trzeba iść spać. Idź pod prysznic.- Powiedziała. Szybko wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. Biały Kieł nie czekając na zaproszenie również wskoczył do łóżka. Po chwili przyszła też Anna. 
- To dobranoc do jutra.- Powiedziałem.
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

- Dzięki za komplement.- Odparłam i otworzyłam torbę.
- Clint pomóż mi wybrać jakąś sukienkę.- Poprosiłam. Wyciągnęłam trzy sukienki jedną czarną, drugą czerwoną i trzecią białą.
- Która?- Zapytałam.
- Ej no  co ty robisz tak nie zdecydujesz musisz się w nie przebrać.- Mruknął. Wyszłam z salonu i przebrałam się w białą. Wyszłam do salonu. Clint siedział na kanapie razem z psami.
- Ta nie pasuje.- Zawyrokował.  Przebrałam się w czarną.
- Pasowałaby ale nie na taką okazję.- Mruknął Clint. Westchnęłam i poszłam przebrać się w następną.
- Ta jest  idealna.- Powiedział. Sukienka nie należała do moich ulubionych ale rzeczywiście była idealna do wykonania tego zadania.
- Teraz tylko biżuteria i po krzyku.
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

- Idziemy rozejrzeć się wokół domu pana ministra. Chyba nikt nie zwróci uwagi na normalne małżeństwo?- Zapytałem śmiejąc się.
-Na małżeństwo nie zwrócą uwagi. Ale psy to co innego.- Powiedziała. Wyszliśmy z hotelu i skierowaliśmy się na miejsce gdzie następnego dnia miał się odbyć bal. Do budynku dotarliśmy szybko. Od razu oceniłem warunki jutrzejszej akcji. Obeszliśmy budynek kilka razy wkoło a potem odeszliśmy udając normalną parę. Po powrocie do hotelu zajrzałem w akta naszego celu.
- To chyba najłatwiejszy do sprzątnięcia cel od początku naszej kariery.
- Masz rację. Podziel się ze mną swoimi spostrzeżeniami.
- Budynek nie jest wcale chroniony przez ochronę. Z każdej strony można zobaczyć salę balową a z trzech budynków można się dostać do mieszkania ministra. Myślę że ja wejdę tam
 przez okno łazienkowe. Ty mi je otworzysz.
- Skąd pewność że mnie tam wpuści?
- To człowiek który ubóstwia piękne kobiety. Kiedy Cię zobaczy najpierw zagada a potem na pewno zaprosi Cię do siebie. Bo jesteś piękna.- Powiedziałem.
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

- Clint nie marudź marudo.- Mruknęłam i podałam mu pojemnik z brodą i soczewkami. Sama również założyłam soczewki i zmieniłam fryzurę po czym założyłam kapelusz i okulary przeciwsłoneczne. Clint wyjął z kieszeni spodni zdjęcie.
- Jesteś zupełnie do siebie nie podobna.
- A spójrz na siebie.- Powiedziałam. Clint również nie przypominał siebie samego.
-Clint pamiętaj żadnego gadania po amerykańsku. Rumuński, rosyjski tak ale nie amerykański.- Powiedziałam i podałam mu smycze dla psów. Przypiął psy i wyprowadził je z pokoju. Ja zamknęłam drzwi pokoju.
- To gdzie jest nasz cel?
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

- Dobra.- Mruknąłem. Anna uśmiechnęła się i rzuciła mi jakieś pudełko.
- Co to?
- Farba do włosów. Musisz zmienić kolor.- Powiedziała.
- Po co? Mam kapelusz.
- Clint nie zachowuj się jak dziecko.- Mruknęła Anna i rzuciła we mnie ręcznikiem.
- Kieł...- Mruknęła a pies wskoczył na kanapę od tyłu i usiadł obok mnie warcząc. Zaczął kłapać zębami.
- Dobra spokój już idę.- Powiedziałem i w kilku ruchach znalazłem się w łazience. Po jakimś czasie wyszedłem stamtąd z kruczoczarnymi włosami.
- Jeszcze tylko soczewki i broda i jesteś gotowy.
- O nie! Nie ma mowy!- Niemal krzyknąłem.
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

- Jestem, jestem. Poczekaj chwile zaraz wyjdę.- Powiedziałam. Wyszłam z łazienki i podeszłam do Clinta.
- Jak wyglądam?- Zapytałam wskazując na włosy w kolorze blond.
- Ładnie ale ja wolę jak masz brązowe włosy.- Mruknął Clint i wrócił do picia kawy.
- Ja tak samo.- Odparłam.
- Clint dzisiaj robimy rozpoznanie terenu.- Powiedziałam.
<Clint?>

piątek, 24 lipca 2015

Od Clinta Cd Anna

- Hej!- Mruknąłem i spróbowałem zepchnąć psa z łóżka na co on tylko warknął.
- Swojego męża też tak będziesz traktować?- Zapytałem śmiejąc się.
- Nie śpieszy mi się do małżeństwa. Wystarczy mi że mam Ciebie na głowie. Dobranoc.- Powiedziała i odwróciła się do mnie i psa plecami.  Rano obudziłem się koło godziny dziewiątej. Biały Kieł leżał z głową opartą na moim brzuchu.
- A ty co robisz urwisie? No dobra wynocha z łóżka.- Powiedziałem. Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do salonu. Czekała tam na mnie jeszcze gorąca kawa.
- Anno jesteś tu?
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

Uśmiechnęłam się.
- No dobra.- Mruknęłam. Usiadłam na kanapie. Clint poszedł wziąć prysznic. Zajrzałam do sypialni. Psy ułożyły się na łóżku. Było istotnie ogromne.
- Chłopaki złaźcie z łóżka.- Powiedziałam i wskazałam ręką salon. Psy wybiegły do salonu i ganiały się chwilę ale kilka chwil potem obstawiły drzwi i okna apartamentu. Właśnie dlatego wozimy z sobą psy. To taka nasza ochrona. Jedynie Biały Kieł położył się na kanapie. Clint wyszedł z łazienki i niemal wszedł na leżącego obok Alexa. Położyłam się do łóżka a po chwili przyszedł też Clint. Na początku leżał na swojej połowie ale po jakimś czasie przysunął się do mnie.
- Kieł do nogi.- Zawołałam psa. Kilka chwil potem pies wskoczył na łóżko i położył się między nami.
<Clint?>

Od Clinta cd Anna

Spojrzałem na nią zdziwiony. Po chwili jednak uśmiechnąłem się do niej. Podszedłem do Anny i przycisnąłem ją do ściany i pocałowałem.
- Clint co ty wyrabiasz?- Fuknęła. Zrobiłem urażoną minę.
- No co ty? Jesteśmy przecież małżeństwem. Powinniśmy się zachowywać jak typowe rosyjskie małżeństwo.
- Małżeństwem jesteśmy tylko na misji. Prywatnie jesteś tylko moim kolegą.- Odparła. Zrobiła szybki przegląd uzbrojenia po czym wepchnęła walizkę ze sprzętem pod stolik.
- Idę wziąć prysznic.- Powiedziała ja tymczasem obejrzałem apartament. Postanowiłem obejrzeć sobie zaproszenie Anny. Po kilku minutach Anna wyszła z łazienki.
- Mam dwie wiadomości. Pierwsza to że jest jedno łóżko a druga że twój bal jest za dwa dni.
-Wiem i śpię na kanapie.-Powiedziała.
- Jeśli ktoś tu ma spać na kanapie to ja. Ale po co skoro łóżko jest takie wielkie?
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

- Idę nas zameldować.- Powiedziałam. Weszłam do holu hotelu. Podeszłam do recepcji.
- Dzień dobry. Mam rezerwacje w tym hotelu.
-Na jakie nazwisko?
- Grigorij i Walerija Fiodorow.
- Ach tak. Państwo Fiodorow. Oczywiście jest zarezerwowany apartament małżeński. W rezerwacji uwzględniono również sześć psów. A pan Grigorij nie przyjechał?
- Nie mój mąż jest na zewnątrz.- Odparłam. Clint wszedł po chwili siłując się z psami.
- Spokój!- Warknął po amerykańsku.
- Czemu pani mąż posługuje się językiem zachodu?
- Te psy sprowadziliśmy stamtąd jeszcze przed wojną. Rozumieją tylko ten język.- Powiedziałam. Recepcjonistka podała mi klucz.
- Grigorij chodź!- Powiedziałam. Mężczyzna i boy hotelowy poszli za mną. Otworzyłam drzwi do pokoju znajdującego się na ostatnim piętrze. Clint spuścił psy i zabrał bagaże. Za zamkniętymi drzwiami odetchnęłam z ulgą.
- Clint co ty wyrabiasz?! Panuj nad sobą. Wiesz co mogło się stać przez to że odezwałeś się po amerykańsku? Masz szczęście że miałam dobrą wymówkę. Psy rozumieją tylko ten język bo zostały wprowadzone z zachodu.
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

- Jak to zazwyczaj bywa.- Mruknąłem. Anna zaśmiała się.
- Clint idź po samochód. Wpadniemy jeszcze do domu po psy odpowiednie do tej misji i jedziemy do Moskwy.
- Oczywiście Walerijo coś jeszcze?
- Nie Grigoriju.- Zaśmiała się. Pobiegłem po samochód. Kilka godzin potem byliśmy już w Kalifornii.
- To które psy bierzemy? - Zapytałem.
- Na pewno Hannibala, Alexa i Danny'ego. Oprócz nich weźmiemy jeszcze Wolf'a, Zeusa i Białego Kła.
- Dobra. Który samochód bierzemy?
- Wiesz co? Weźmiemy twojego Forda Mustanga.- Powiedziała Anna. W godzinę byliśmy już gotowi. Wsiedliśmy na statek do Rosji. Z portu wyruszyliśmy do Moskwy. Dotarliśmy do miasta koło dziewiętnastej.
- Clint peruka i soczewki. Potem Ci pomaluje włosy.
- Po co peruka? Przecież mam to.- Powiedziałem i założyłem kapelusz.
- No dobra. Załóż okulary przeciwsłoneczne.- Powiedziała. Wziąłem sześć smyczy i przypiąłem je psom.
- Dobry wieczór państwu. W czym mogę pomóc?- Zapytał boy hotelowy kiedy wyciągnąłem rękę aby pomóc wyjść Annie jak to robili w Rosji.
- Młody człowieku bądź tak dobry i przyprowadź wózek na bagaże.
- Oczywiście proszę pana.- Odparł chłopak. Kilka minut później bagaże były już na wózku.
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

- Misja.- Odparłam przeglądając papiery.
- Dokąd?
- Rosja. Udajemy się na bal.
- Szpiegujemy czy sprzątamy?
- I jedno i drugie. Obejrzyj papiery.- Podałam partnerowi teczkę.
- Czyli będziemy grać małżeństwo Grigorija i Waleriję Fiodorowów. Mamy rezerwację na to nazwisko w hotelu. Naszym celem jest niejaki Iwan Morysko, wschodni minister wojsk.
- Jak tak dalej pójdzie to w końcu zostaniemy małżeństwem na serio.- Mruknęłam. Clint uśmiechnął się tylko.
- Na bal masz zaproszenie tylko ty jako Anna Iwanowa.
- Więc ty sobie posiedzisz na dachu kochanie.- Zaśmiałam się.
<Clint?>

Od Clinta

Siedziałem sam w pokoju hotelowym. Cieszyłem się że odwołali nam to siedzenie w pułku szkoleniowym i użeranie się z żółtodziobami. Mogli nas jednak zostawić w domu a nie pakować do jakiegoś hotelu. Wiedzą przecież że nienawidzę siedzieć w takich miejscach. Anna wyszła pół godziny wcześniej do dowództwa. Dzień był upalny. Hannibal, Alex i Danny lenili się na kanapie. Postanowiłem wziąć prysznic. Nie minęło kilka minut kiedy ktoś otworzył drzwi.
- Clint gdzie jesteś?- Usłyszałem głos Anny.
- Biorę prysznic zaraz wyjdę.- Odparłem. Po kilku minutach siedzieliśmy na kanapie w "salonie".
- To co mamy? Misja czy front?
<Anna?>

Otwarcie

Uroczyście ogłaszamy że blog został otwarty.