Uśmiechnąłem się lekko.
- Trzeba zatamować krwawienie.- Powiedziała Anna. Nagle pękła opona.
- Kiedy to się skończy wmontuję antykapcie.- Mruknęła Anna i wyskoczyła z wozu. Ja z trudem również wysiadłem.
- Pomogę Ci.- Powiedziałem po czym odkręciłem oponę. Po chwili nowa była na miejscu. Z pomocą Anny wstałem. Po chwili rozległy się strzały. Anna oberwała w udo i brzuch. Ja w brzuch i dwa razy w klatkę piersiową ale kule zsunęły się po żebrach. Anna wpakowała mnie do mustanga i wskoczyła za kierowcę.
- Anno...- Jęknąłem.
- Clint nic nie mów.- Powiedziała Anna. Włączyła autopilota i sięgnęła na tylne siedzenie. Po chwili szukania w torbie wyciągnęła białą koszulkę. Podarła ją na pasy. Zaczęła zakładać prowizoryczne opaski uciskowe.
- Przytrzymaj na brzuchu. Nie mogę tu założyć opaski.- Powiedziała Anna.
- Ty też krwawisz.- Powiedziałem. Anna uśmiechnęła się. Po chwili prowadziła już sama.
- Anno muszę Ci coś powiedzieć. Możliwe że nie jest to najlepszy moment ale nie wiem jak to się skończy. Anno... Kocham Cię. Zakochałem się w tobie. Po tej misji chciałem prosić Cię o to byś została moją żoną. Ale to pokrzyżowało mi plany. Nie wiem czy dożyję momentu gdy będę mógł prosić Cię o rękę. Gdyby to miał być mój ostatni dzień chcę byś to wiedziała. Ten pierścionek chciałem Ci dać podczas oświadczyn.- Powiedziałem i wyjąłem pierścionek który włożyłem w jej rękę.
<Anno?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz