czwartek, 6 sierpnia 2015

Od Clinta Cd Anna

Uśmiechnąłem się lekko.
- Trzeba zatamować krwawienie.- Powiedziała Anna. Nagle pękła opona.
- Kiedy to się skończy wmontuję antykapcie.- Mruknęła Anna i wyskoczyła z wozu. Ja z trudem również wysiadłem.
- Pomogę Ci.- Powiedziałem po czym odkręciłem oponę. Po chwili nowa była na miejscu. Z pomocą Anny wstałem. Po chwili rozległy się strzały. Anna oberwała w udo i brzuch. Ja w brzuch i dwa razy w klatkę piersiową ale kule zsunęły się po żebrach. Anna wpakowała mnie do mustanga i wskoczyła za kierowcę.
- Anno...- Jęknąłem.
- Clint nic nie mów.- Powiedziała Anna. Włączyła autopilota i sięgnęła na tylne siedzenie. Po chwili szukania w torbie wyciągnęła białą koszulkę. Podarła ją na pasy. Zaczęła zakładać prowizoryczne opaski uciskowe.
- Przytrzymaj na brzuchu. Nie mogę tu założyć opaski.- Powiedziała Anna.
- Ty też krwawisz.- Powiedziałem. Anna uśmiechnęła się. Po chwili prowadziła już sama.
- Anno muszę Ci coś powiedzieć. Możliwe że nie jest to najlepszy moment ale nie wiem jak to się skończy. Anno... Kocham Cię. Zakochałem się w tobie. Po tej misji chciałem prosić Cię o to byś została moją żoną. Ale to pokrzyżowało mi plany. Nie wiem czy dożyję momentu gdy będę mógł prosić Cię o rękę. Gdyby to miał być mój ostatni dzień chcę byś to wiedziała. Ten pierścionek chciałem Ci dać podczas oświadczyn.- Powiedziałem i wyjąłem pierścionek który włożyłem w jej rękę.
<Anno?>

środa, 5 sierpnia 2015

wtorek, 4 sierpnia 2015

Od Anny Cd Clint

-Dobra idziemy wykończyć resztę.- Mruknęłam. Poszczęściło nam się. Znów trafiły nam się oddziały po 25 saperów. Szybko skończyliśmy i wróciliśmy do auta.
- To zbieramy się.- Stwierdził Clint. Skinęłam głową. Nagle usłyszałam świst. Po chwili Clint oberwał w udo. Nie zwrócił uwagi na ból i ruszył w moją stronę.
- Anno uważaj!- Krzyknął i popchnął mnie. Kula trafiła go w brzuch. Wyciągnęłam pistolet i zastrzeliłam snajpera. Po chwili jednak kula trafiła mnie w ramie. Clint kuśtykał do wozu jednak po chwili sam oberwał w ramię a po niemal ułamku sekundy drugi raz w brzuch. Zastrzeliłam snajpera i podbiegłam do Clinta.
- Wsiadaj!- Krzyknęłam. Wsadziłam Clinta do samochodu.
- Clint trzymaj się.
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

-Można tak powiedzieć.- Powiedziałem i uśmiechnąłem się.
-Ale to nie znaczy że jeśli któreś z nas założy rodzinę to drugie je zostawi.- Stwierdziłem po chwili a Anna uśmiechnęła się.
<Anno?>

Od Anny Cd Clint

- Tak tylko połowa.- Mruknęłam. Wróciliśmy do samochodu.
- Clint słuchaj myślałeś kiedyś o tym żeby założyć rodzinę?
- Cóż wiele razy.- Wyznał po dłuższym czasie.
- Masz kogoś na oku?
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

- Racja.- Stwierdziłem. Uśmiechnąłem się do niej.
- Kto trzyma pierwszą wartę?- Zapytała po chwili Anna.
- Ja.- Odparłem szybko.
- Dobra to ja idę spać.- Powiedziała i wsiadła do samochodu. Po kilku godzinach nadszedł czas na zmianę warty. Rano po śniadaniu wyszliśmy na "spacer".
- Anno patrz. Mamy dwa oddziały po 25 saperów. Może się ich pozbędziemy?- Zapytałem.
- Dobry pomysł.- Stwierdziła Anna i wyciągnęła Timberwolfa którego podała mi po chwili sama również przyszykowała się do strzału.
- Na trzy.- Mruknąłem i policzyłem do trzech. Na sygnał wystrzeliliśmy. Miny wybuchły.
- Mamy z głowy połowę. - Stwierdziłem.
<Anna?>

Od Anny Cd Clint

Uśmiechnęłam się do niego.
- Jedziemy.- Stwierdziłam. Clint usiadł za kierownicą i wyruszyliśmy. Wieczorem dotarliśmy do miejsca akcji. jeszcze widno więc udaliśmy się obejrzeć pole działania.
- Jeszcze nie zaczęli rozminowywać. To działa na naszą korzyść. Patrz.- Powiedziałam wskazując początek zaminowanego pola.
- Dwudziestu pięciu saperów. Niedaleko nich jest mina. Jeśli by w nią trafić wysadzi ich. Ten model ma daleki zasięg.- Powiedział Clint i wyciągnął Timberwolfa. Wycelował i strzelił tuż pod nogi jednego z saperów. Mina wybuchła zabijając wszystkich. Z obozu przybiegli inni. Wycofaliśmy się powoli.
- Pierwszy dzień i już 25 saperów z głowy. W takim tempie wyrobimy się w mniej niż tydzień.
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

- Cześć Anno.- Powitałem ją i postawiłem przed nią kubek kawy.
- Dzięki.- Odparła z uśmiechem.
- Jesteśmy już spakowani. Teraz tylko wsiadać do samochodu i jechać.- Powiedziałem. Anna uśmiechnęła się. Po godzinie pakowaliśmy sprzęt do auta.
- To jedziemy?
<Anna?>

Od Keyli C.D. Anna

-Jasne-chodźmy.
Po jakimś czasie byliśmy już u dowództwa.
Zasalutowaliśmy, po czym Anna powiedziała, że jestem dowódzcą pułku betha.
Chwilę musiałam porozmawiać z dowództwem bez Anny i Clinta, po czym oni weszli, a mi kazano wyjść.
Poczekałam na nich.
-Hej, a jest ktoś jeszcze w pułku betha oprócz mnie?-zapytałam gdy wyszli?
Anna? Clint?
(Wróciłam już ;)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Od Anny Cd Clint

- Dobra ale teraz spać. Jutro rozpoczynamy misję.- Powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
- Już mnie nie ma.- Powiedział i poszedł do siebie. Uśmiechnęłam się. Przez długi czas myślałam o różnych sprawach. Następnego dnia wstałam dość późno. Clint parzył właśnie kawę.
- Cześć.- Powiedziałam.
<Clint?>
( Najwyżej będzie kilka ponad.😉)

Od Clinta

- Co mamy?
-Sam zobacz.- powiedziała Anna i podała mi teczkę.
 - Sprzątamy saperów. Mamy ich na głowie 150. Teren zaminowany. Można ich wysadzić 6 razy po 25.
- Zobaczymy jutro. W razie czego ich wystrzelamy.- Stwierdziła Anna.
- Dobra koncepcja. - Powiedziałem.
<Anna?>
(Zmieścimy się w 10 opowiadaniach?)

Od Anny Cd Clint

- Clint wieczorem idziemy do baru.-Mruknęłam a Clint skinął głową. Wieczorem poszliśmy do baru który znajduje się na terenie obozu szkoleniowego.
- Cześć Cesar. Dla mnie to co zwykle a jemu postaw coś mocniejszego.- Powiedziałam. Barman skinął głową a po chwili przede mną stała butelka wody a przed Clintem kieliszek z drinkiem. Nagle do lokalu weszli wojskowi. Podeszli do lady i zasalutowali.
- Panno Smith mamy misję dla pani i pana Bartona. Oto szczegóły.- Powiedział jeden i podał mi teczkę. Przejrzałam ją.
- Clint mamy robotę.- Mruknęłam. Clint szybko dopił drinka i wyszliśmy do domu.

Od Clinta Cd Anna

Anna zamknęła drzwi a ja wróciłem do siebie. Rano zapakowaliśmy się do auta i wyruszyliśmy do pułku szkoleniowego. Po kilku godzinach byliśmy na miejscu.
- Panie Barton, panno Smith witam was w pułku szkoleniowym. Zapraszam do uczniów.- Powiedział dowódca. Poszliśmy za nim. Po chwili byliśmy pośród uczniów.
- Nazywam się Clint Barton a to moja partnerka Anna Smith. Przez jakiś czas będziemy was tu uczyć co wcale mnie nie cieszy. Mam nadzieje że umiecie się zachować. Każdy ma się przedstawić. Idziemy od lewej do prawej.- Powiedziałem i wskazałem kierunek.
- Nazywam się Frank Anderson.- Powiedział pierwszy młokos. Po chwili przyszła kolej na ostatniego.
- Jestem Thunderbird.- Powiedział młokos.
-Że jak? Nazwisko!- Krzyknęła Anna.
- Nie słyszałaś? Jestem Thunderbird.-Odparł nieuprzejmie. Podszedłem do niego i wziąłem go za kołnierz.
- Trochę szacunku dla kobiety chłystku.- Warknąłem.
- Clint puść go.- Usłyszałem głos Anny.
- Na dziś to koniec a ty jak Ci tam? Prawdopodobnie Mark Green. Po dzisiejszym dniu możesz pożegnać się z tym pułkiem. Rozejść się!- Krzyknęła Anna.
<Anno?>

Od Anny Cd Clint

- Masz rację Clint. Jutro jedziemy do pułku szkoleniowego porobić za nauczycieli. Siedzimy tam niezbyt długo a potem albo front albo misja.- Powiedziałam.
- Anno ty chyba czytasz mi w myślach.- Mruknął Clint.
- Może i tak a może i nie.- Zaśmiałam się. Wróciliśmy do willi. Clint odprowadził mnie pod same drzwi pokoju.
- Do zobaczenia jutro- Powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
<Clint?>

Od Clinta Cd Anna

Uśmiechnąłem się.
- Jasne że tak.- Odparłem. Anna podeszła do mnie i uśmiechnęła się.
- To umówiłabyś się ze mną na kolacje?
- Jasne.- Odparła. Uśmiechnąłem się do niej. Wieczorem wyszliśmy na kolację.
- Anno co myślisz o tym żeby zrezygnować z tej reszty urlopu?
<Anna?>

Ogłoszenie

Mam kilka ogłoszeń. Nie miałam dostępu do komputera więc nie pojawiały się opa. Po pierwsze w piątek Clint i Anna zrezygnowali z urlopu. Mają więc do odbioru 5 dni oraz siedzą tylko 1 dzień na posadzie nauczycieli. Po drugie odbyło się powtarzanie postaci o 5 lat.